Dzisiejsze popoÒ?udnie (jak i jutrzejsze przedpoÒ?udnie) spñôdziÒ?em z ekipñÖ wrocÒ?awskiej TVP, kt??ra przygotowuje program o Polakach pracujñÖcych w Irlandii. Mnie przypadÒ?a przyjemnoÒ?ñá przedstawienia swojego zdania o problemach emigracji, oraz o realiach pracy na ratunkowych wykopaliskach archeologicznych w Irlandii. Program zostanie wyemitowany w listopadzie.
Archive for September, 2006
Pomimo wielkiego wraÒµenia jakie zrobiÒ?o na mnie Killaloe/Ballina, mieszkanie w wiosce praktycznie odciñôtej od Ò?wiata bez moÒµliwoÒ?ci komunikacji ze Ò?wiatem, a co waÒµniejsze bez mebli w mieszkaniu (opiszñô to szerzej w tekÒ?cie dotyczñÖcym irlandzkich landlord??w), na dÒ?uÒµszñÖ metñô byÒ?oby bardzo ciñôÒµkie. PrzeprowadziÒ?em wiñôc szybki wywiad wÒ?r??d archeolog??w z Polski pracujñÖcych ze mnñÖ na stanowisku, a mieszkajñÖcych w niedalekim miasteczku Nenagh. OkazaÒ?o siñô, Òµe dw??jka z nich ma akurat wolnñÖ sypialniñô. PrzeniosÒ?em siñô do Nenagh, do maÒ?ego przytulnego piñôtrowego mieszkanka, tuÒµ obok ruin XIII w. Opactwa Franciszkan??w, w centrum miasta.


Pierwszy z lewej biaÒ?y domek na prawo od kocioÒ?a.. g??rne okno to m??j pok??j

Nenagh jest chyba por??wnywalne wielkoÒ?ciñÖ do Carlow, posiada nawet dwie gÒ???wne ulice i namiastkñô miejskiego centrum, ale sÒ?owo miasto to raczej przesada. Poza wpsomnianym opactwem Franciszkan??w z atrakcji turystycznych moÒµna wymieniñá wiktoriaÒ¡ski zamek (do kt??rego jeszcze nie dotarÒ?em, ale kt??rego wieÒµñô widzñô z okna), oraz budynek sñÖdu i znajdujñÖce siñô przy nim wiñôzienie.





PrzenoszñÖc siñô do ludnego i doÒ?ñá sporego miasteczka liczyÒ?em, Òµe moje problemy z dostñôpem do internetu zostanñÖ wreszcie rozwiñÖzane. CzñôÒ?ciowo tak siñô staÒ?o, jednak rozwiñÖzanie jakie znalazÒ?em nie zadowala mnie nawet w poÒ?owie. Kolejny raz teÒµ przekonaÒ?em siñô jak bardzo te rejony Irlandii daleko w tyle sñÖ nie tylko za Carlow, Dublinem ale przede wszystkim za PolskñÖ.
W Nenagh znalazÒ?em jednñÖ kawiarenkñô internetowñÖ. Kiedy odwiedziÒ?em jñÖ z moim laptopem, okazaÒ?o siñô Òµe majñÖ tylko jeden punkt dostñôpowy dla os??b z wÒ?asnymi komputerami, oczywiÒ?cie punkt dostñôpowy w postaci gniazdka sieci lan ?Äï o dostñôpie wi-fi pani sprzedajñÖca kawñô i pñÖczki nawet nie sÒ?yszaÒ?a. Niestety, pomimo pr??b podÒ?ñÖczenia r??Òµnych kabelk??w, punkt dostñôpowy okazaÒ? siñô nieczynny, a pani za ladñÖ rozÒ?oÒµyÒ?a rñôce i poinformowaÒ?a mnie Òµe niestety ?ÄìpopsuÒ?o siñô?ÄÌ.
Koniec koÒ¡c??w trafiÒ?em do znajdujñÖcego siñô nieopodal sklepu komputerowego, kt??ry poza sprzñôtem oferuje za 30 euro na miesiñÖc dostñôp wi-fi przez hot spot’a. Niestety hot-spot ma zasiñôg tylko 40 metr??w, a to przez kable elektryczne kt??re znajdujñÖ siñô przed sklepem. PozostaÒ?o mi wiñôc wykupienie tego dziwnego abonamentu i stolik przy oknie w znajdujñÖcym sie po przeciwlegÒ?ej stronie ulicy pubie.
To nie koniec mojej walki o staÒ?y dostñôp do internetu.
Tymczasem ostatni tydzieÒ¡ spñôdziÒ?em na doÒ?ñá sympatycznym stanowisku




Poranna rosa

Fullach czyli burnt mound czyli pradziejowy zbiornik,w kt??rym gotowano wodñô poprzez wrzucanie do niej rozgrzanych w ogniu kamieni… ach te teorie brytyjskie…

pozostaÒ?oÒ?ci domniemanego domu z centralnym doÒ?kiem posÒ?upowym

Ceramika (prawdopodobnie wczesno brñÖzowa) znaleziona na terenie domniemanego domu - zwraca uwagñô zdobiony wylew)

Badania pozostaÒ?oÒ?ci drewnianego roundhouse


Po kilkudniowym pobycie w Dublinie wyjechaÒ?em na zach??d Irlandii, do miasteczka Ballina, leÒµñÖcego nad rzekñÖ Shanon na przeciw swojego wiñôkszego brata Killaloe. Obydwie osady, choñá znajdujñÖce siñô w r??Òµnych hrabstwach (Ballina ?Äï Tiperrary, Killaloe ?Äï Clare) moÒµna bez wñÖtpliwoÒ?ci traktowañá jako jeden organizm wyrosÒ?y na brzegach rzeki. Miasteczko jest bardzo urocze i malowniczo poÒ?oÒµone w piñôknej dolinie poÒ?r??d wzg??rz. WñÖskie uliczki Killaloe schodzñÖ nad wodñô i prowadzñÖ do jedynego wñÖskiego kamiennego mostu, kt??ry spina obydwie czñôÒ?ci w jednñÖ caÒ?oÒ?ñá. Ballina jest znacznie mniejsza i ogranicza siñô w zasadzie do jednej gÒ???wnej ulicy oraz przystani dla jacht??w kt??re z Limerick zatrzymujñÖ siñô tutaj przed wypÒ?yniñôciem na wody jeziora Lough Derg.
Niestety osada jest prawie caÒ?kowicie odciñôta od nowych technologii ?Äï czyli m.in. od Internetu. Nie ma tutaj nawet kawiarenki, a jakikolwiek dostñôp do netu graniczy z cudem. Jestem jednak na drodze zaÒ?atwiania staÒ?ego Ò?ñÖcza radiowego, jednak nie mam pojñôcia jak dÒ?ugo to potrwa. Niniejszy tekst piszñô wiñôc na kolanie i aby umieÒ?ciñá go na stronie muszñô udañá siñô do znajomych, kt??rzy akurat majñÖ w domu internet.
Co wiñôcej… tekst pisaÒ?em faktycznie na kolanie, gdyÒµ nasza landlordk’a mieszkajñÖca na staÒ?e w Dublinie naleÒµy do Irlandczyk??w liczñÖcych na Ò?atwy zysk bez zagwarantowania swoim klientom (sobom wynajmujñÖcym dom) jakichkolwiek godnych warunk??w. Tak wiec w moim pokoju poza sofñÖ - na kt??rej od biedy da siñô wyspañá - nie ma nic.
Na koniec dodam tylko, Òµe stanowisko na kt??rym rozpoczñÖÒ?em ponownie pracñô w irlandzkiej archeologii jest nie mniej malownicze niÒµ same miasteczko. Niech zatem zdjñôcia m??wiñÖ same za siebie.

PrzystaÒ¡ w Ballinie

PrzystaÒ¡ w Ballinie

PrzystaÒ¡ w Ballinie

Rzeka Shanon

Most na rzece Shanon, Ò?ñÖczñÖcy Ballinñô z Killaloe (widok na Killaloe)






Widok na Ballinñô - na wzg??rzu widoczne osiedle w kt??rym mieszkam.

Stary kanaÒ? w Killaloe

Uliczki Killaloe

Rzeka Shanon

Widok ze stanowiska na trasie przyszÒ?ej autostrady N7

Stanowisko, jedno z wielu

Widok ze stanowiska




Korzenie wydarte z ziemi wyglñÖdajñÖ jak pradawny potw??r


Od kilku miesiñôcy fora internetowe polskiej emigracji w Irlandii peÒ?ne sñÖ ostrzeÒµeÒ¡ przed Irlandczykami pr??bujñÖcymi sprzedawañá ?ÄìciepÒ?e?ÄÌ laptopy po bardzo okazyjnej cenie. CaÒ?y proceder odbywa siñô w nastñôpujñÖcy spos??b: do idñÖcego ulicñÖ potencjalnego klienta podjeÒµdÒµa samoch??d, z kt??rego wyskakuje Irlandczyk i pr??buje sprzedañá mu drogiego laptopa (zwykle jest to Sony) za okazyjnñÖ cenñô 400 Euro. Potencjalny klient ma moÒµliwoÒ?ñá sprawdzenia sprzñôtu na miejscu, a jeÒ?li decyduje siñô na zakup laptop pakowany jest do doÒ?ñÖczonej do kompletu torby. Niestety, druga taka sama torba leÒµy przygotowana w samochodzie, i kiedy kupujñÖcy przelicza z Irlandczykami pieniñÖdze, w samochodzie ma miejsce prosta podmiana toreb. Zanim oszukana osoba odkryje Òµe wÒ?aÒ?nie za 400 Euro kupiÒ?a darmowy katalog Argosa albo dwa kartony mleka, samoch??d z piskiem odjeÒµdÒµa i znika za rogiem sñÖsiedniej ulicy.
Irlandczycy pr??bujñÖcy ukraÒ?ñá pieniñÖdze ?Äìna laptopa?ÄÌ sñÖ podobno czñôsto spotykani w Dublinie i okolicach, na szczñôÒ?cie jak dotñÖd na ten numer nabraÒ?o siñô niewiele os??b.
Po 3 godzinnej podr??Òµy z Ò?odzi wylñÖdowaÒ?em szczñôÒ?liwie w Dublinie.
WyglñÖda na to, Òµe po licznych artykuÒ?ach o skali emigracji ekonomicznej i pozytywnych oraz negatywnych jej stronach (niedobory fachowc??w i perspektywa niewydolnoÒ?ci systemu emerytalno-rentowego) rzñÖd polski nie m??gÒ? juÒµ dÒ?uÒµej udawañá, Òµe nie widzi tego zjawiska, wiñôc postanowiÒ? znaleÒ?ñá spos??b na zatrzymanie fachowc??w w kraju.
Najbardziej oczywistym rozwiñÖzaniem jest podniesienie zarobk??w w kraju, tak by emigracja ekonomiczna wraz ze wszystkimi jej negatywnymi stronami przestaÒ?a siñô nam opÒ?acañá. Rozumowanie to jest jak najbardziej logiczne ?Äï z pewnoÒ?ciñÖ wiñôkszoÒ?ñá rodak??w wolaÒ?aby pracowañá w swoim zawodzie w rodzinnych stronach niÒµ pracowañá jako robotnik niewykwalifikowany lub pomoc kuchenna w Irlandii czy Zjednoczonym Kr??lestwie, a kraje te traktowañá raczej jako cel wycieczek turystycznych. RzñÖd polski postanowiÒ? stworzyñá nam godne warunki pracy i Òµycia w kraju, poprzez podniesienie pÒ?acy minimalnej do zawrotnej sumy 936 zÒ?otych na miesiñÖc. Jak Ò?atwo przeliczyñá r??wna siñô to okoÒ?o 235 Euro, a ta suma to mniej niÒµ najniÒµsza tygodniowa pensja w Irlandii.
WyÒµszej pÒ?ac minimalnej, byñá moÒµe w zwiñÖzku z wyborami samorzñÖdowymi, domaga siñô minister pracy z Samoobrony- Anna Kalata, tak by wynosiÒ?a ona . 1200 ?Äï 1400 zÒ?. Szanse jednak na to sñÖ bardzo nikÒ?e, a ekonomiÒ?ci ostrzegajñÖ Òµe moÒµe skoÒ¡czyñá siñô to zwiñôkszeniem bezrobocia.
Tymczasem biurokracja jaka toczy nasze paÒ¡stwo ma sie w najlepsze i rzñÖd nie ma czasu by zajñÖñá siñô zapowiadanym w wyborach ?Äìtanim paÒ¡stwem?ÄÌ.
Ile os??b musi jeszcze wyjechañá by rzñÖd zrozumiaÒ?, Òµe Polska, nie waÒµne kt??ra, przestaje byñá atrakcyjna dla samych Polak??w.
WyjeÒµdÒµajñÖc za granicñô skupiamy siñô zwykle (jeÒ?li oczywiÒ?cie mamy ochotñô cokolwiek zobaczyñá) na najwaÒµniejszych i najbardziej znanych zabytkach kraju, do kt??rego siñô udajemy. BñôdñÖc na miejscu poÒ?wiñôcamy pieniñÖdze i czas by udañá siñô nieraz w najdalsze zakñÖtki, o kt??rych wspominajñÖ wszystkie przewodniki, czñôsto jednak nie zdajemy sobie sprawy, Òµe okolica w kt??rej zatrzymaliÒ?my siñô na dÒ?uÒµej, bñôdñÖca z pozoru nieciekawa, moÒµe kryñá r??wnie atrakcyjne miejsca Ò?wietnie nadajñÖce siñô na piesze jedno lub dwudniowe wycieczki.
MieszkajñÖc przez 4 miesiñÖce w Carlow, nie zdawaÒ?em sobie sprawy, jak wiele ciekawych miejsc znajduje siñô wok??Ò? tego Ò?adnego, choñá doÒ?ñá nudnawego miasteczka. Jednym z takich miejsc byÒ? znajdujñÖcy siñô 5 minut od mojego domu stary cmentarz (pisaÒ?em juÒµ o nim wczeÒ?niej), ale najwiñôksza niespodzianka czekaÒ?a mnie ostatniego dnia pobytu w Carlow.
DzieÒ¡ przed odlotem do Polski wybraliÒ?my siñô na spacer do Leighlin Bridge szlakiem wiodñÖcym wzdÒ?uÒµ rzeki Burrow. Zaczyna siñô on za mostem w Carlow (zachodni brzeg) i prowadzi czñôÒ?ciowo nad kanaÒ?em i licznymi malowniczymi Ò?luzami. Wspomniany kanaÒ? jest czñôÒ?ciñÖ drogi wodnej wykorzystywanej obecnie przez turyst??w wynajmujñÖcych mieszkalne barki (bardzo popularne na Wyspach). Poza wspomnianymi Ò?luzami, warto wspomnieñá o starym mÒ?ynie wodnym, przy kt??rym rzeka rozlewa siñô szeroko, a droga pomiñôdzy Carlow i Leighlin Bridge przeskakuje nad kanaÒ?ami po wñÖskich kamiennych mostach. Podobno, dziñôki mÒ?ynowi wzniesionemu za miastem, Carlow jako pierwsze w Irlandii posiadaÒ?o elektryczne oÒ?wietlenie ulic.























Niestety niezbyt atrakcyjnie prezentuje siñô betonowy wiadukt drogowy przerzucony nad rzekñÖ kilka kilometr??w przed Leighlin Bridge, a takÒµe ?Äï o czym naleÒµy wspomnieñá ?Äï czystoÒ?ñá koryta kanaÒ?u w Carlow pozostawia wiele do Òµyczenia. Mam przykre wraÒµenie, Òµe mieszkaÒ¡cy tego miasta traktujñÖ rzekñô Burrow jak swego rodzaju Ò?mietnik. Na szczñôÒ?cie to co do niej wrzucajñÖ nie zanieczyszcza samej wody, o czym Ò?wiadczñÖ gromady pÒ?ywajñÖcej w niej ryb.


Spacer po kilkunastu kilometrach skoÒ¡czyliÒ?my w maÒ?ym miasteczku Leighlin Bridge, kt??rego centrum stanowi stary kamienny most (Valerian Bridge) oraz wznoszñÖce siñô ponad nim ruiny zamku Black Rock ?Äï straÒµnicy, dziñôki kt??rej sprawowano kontrolñô nad przeprawñÖ. Wzniesiona w 1181 byÒ?a jednym z pierwszych normaÒ¡skich zamk??w w Irlandii. Ostateczny ksztaÒ?t warownia uzyskaÒ?a w 1547 roku, jednak ruiny kt??re przetrwaÒ?y do naszych czas??w, to jedynie resztki XIV wiecznej wieÒµy. W XIX w. miasteczko byÒ?o waÒµnym punktem pocztowym oraz osadñÖ targowñÖ nastawionñÖ na handel ziarnem oraz masÒ?em. Produkty wysyÒ?ano rzekñÖ do Waterford, skñÖd trafiaÒ?y m.in. do Londynu.









W ostatnich dniach media w Polsce zwr??ciÒ?y uwagñô na nasilajñÖce siñô zjawisko emigracji zarobkowej.
We wtorkowym wydaniu “Panoramy ” pojawiÒ?a siñô informacja, bazujñÖca na szacunkach ECAS, Òµe od naszego wejÒ?cia do Unii Europejskiej, z Polski wyjechaÒ?o juÒµ 1 milion 200 tysiñôcy os??b, co stanowi okoÒ?o 3% populacji naszego kraju. WedÒ?ug szacunk??w ECAS (European Citizen Action Service) najczñôÒ?ciej wybieraliÒ?my NIemcy (534990), Zjednoczone Kr??lestwo (264000), Irlandiñô (100000), Francjñô (90000) oraz WÒ?ochy (72229) i Holandiñô (20000).
Dane nieoficjalne m??wiñÖ o emigracji przekraczajñÖcej 2 miliony os??b oraz o spoÒ?ecznoÒ?ci polskiej w Irlandii, kt??ra przekroczyÒ?a 200 tysiñôcy.
Gazeta Wyborcza z 4.09 zwr??ciÒ?a uwagñô na to, Òµe aÒµ co druga mÒ?oda osoba, w wieku od 18 do 24 lat, myÒ?li o wyjeÒ?dzie z Polski w najbliÒµszych dw??ch latach. W podobny spos??b myÒ?li co 5 dorosÒ?a osoba. W swej akcji “Przystanek Europa” Gazeta zachñôca czytelnik??w do odpowiedzi na pytania dlaczego Polacy pracujñÖcy za granicñÖ radzñÖ sobie caÒ?kiem nieÒ?le, sñÖ bardziej aktywni, a po powrocie do kraju zwykle popadajñÖ w marazm i tracñÖ wiarñô w siebie, oraz co powinno siñô zmieniñá w Polsce by ten problem rozwiñÖzañá.
OdpowiedÒ? na te pytania jest z zar??wno prosta jak i zÒ?oÒµona. W Polsce zmieniñá trzebaby prawie wszystko, oszczñôdzajñÖc tylko piñôkne krajobrazy i dorobek kulturowy.
Jak dÒ?ugo nasze paÒ¡stwo - III czy IV Rzeczpospolita (nie ma to znaczenia) - bñôdzie pasoÒµytem ÒµerujñÖcym na swych obywatelach tak dÒ?ugo Polacy bñôdñÖ wyjeÒµdÒµañá. Nie chodzi tylko o samñÖ wysokoÒ?ñá zarobk??w i ich stosunek do cen, ale o standardy Òµycia w krajach do kt??rych wyjeÒµdÒµamy i te panujñÖce w naszym kraju: bardzo wysokie koszty pracy, obciñÖÒµenia fiskalne, zmieniajñÖce siñô jak w kalejdoskopie prawo, wszechobecna w kaÒµdej dziedzinie Òµycia biurokracja i nepotyzm.



